Dostawca usług zarządzanego bezpieczeństwa (Managed Security Service Provider – MSSP) w cyberbezpieczeństwie to zewnętrzna organizacja, która zdalnie zarządza systemami IT, sieciami i danymi klienta oraz je
Cyberwojna nie ogranicza się już do geopolityki. To, co kiedyś było przede wszystkim problemem agencji rządowych i wykonawców sektora obronnego, stało się rzeczywistością dla przedsiębiorstw działających we wszystkich branżach. W marcu 2026 r. powiązana z Iranem grupa hakerska Handala twierdziła, że wymazała dane z ponad 200 000 systemów, serwerów i urządzeń mobilnych należących do firmy Stryker – przedsiębiorstwa z branży technologii medycznych, które nie miało bezpośredniego związku z żadnym konfliktem geopolitycznym – wykorzystując legalne narzędzie do zarządzania punktami końcowymi działające w środowisku tej firmy.
To właśnie do takiej rzeczywistości przedsiębiorstwa muszą się dziś przygotować. Organizacje są atakowane niezależnie od swojej bliskości do konfliktów, a założenie, że zagrożone są wyłącznie instytucje rządowe, staje się coraz bardziej niebezpieczne. Powierzchnia ataku w cyberprzestrzeni stale się rozszerza, metody działania atakujących nieustannie ewoluują, a poziom bezpieczeństwa przedsiębiorstw musi rozwijać się wraz z nimi.
Jak cyberwojna dociera do przedsiębiorstw
Taktyki wykorzystywane we współczesnej cyberwojnie nie są już wymierzone wyłącznie w cele rządowe. Podmioty powiązane z państwami coraz częściej atakują przedsiębiorstwa jako drogę do wywołania szerszych zakłóceń – bez względu na to, czy celem jest uzyskanie dostępu do łańcuchów dostaw, wyprowadzenie wrażliwych danych czy spowodowanie szkód ubocznych w połączonej infrastrukturze. Jednocześnie zagrożenia ze strony cyberprzestępców rozwijają się niezależnie. Automatyzacja oparta na AI sprawiła, że przeprowadzanie zaawansowanych ataków stało się tańsze i szybsze, a platformy Ransomware-as-a-Service (RaaS) przekształciły działania, które kiedyś wymagały znacznych zasobów, w łatwo dostępny schemat postępowania. Kampanie phishingowe generowane przez AI oraz autonomiczne narzędzia do przeprowadzania ataków stały się standardem, a nie wyjątkiem. Przedsiębiorstwa muszą obecnie mierzyć się z obiema kategoriami zagrożeń jednocześnie, a środki obrony niezbędne do ich ograniczenia w znacznym stopniu się pokrywają.
Szczególnie niebezpieczny jest w tym kontekście aspekt związany z łańcuchem dostaw. Pojedyncze naruszenie bezpieczeństwa może wpłynąć na każde przedsiębiorstwo powiązane z zaatakowaną organizacją, a wiele z tych firm nigdy nie uważało się za potencjalny cel. To właśnie na takim założeniu polegają atakujący. Przedsiębiorstwa nie są biernymi obserwatorami – często stanowią drogę umożliwiającą przeprowadzanie ataków na dużą skalę. Dostęp do sieci przedsiębiorstwa oznacza dostęp do klientów, partnerów, danych wrażliwych oraz systemów finansowych. Każda organizacja będąca częścią złożonego łańcucha dostaw może stać się wektorem ataku.
Przedsiębiorstwa nie doceniają wpływu tożsamości na powierzchnię ataku
W większości cyberataków przeprowadzanych na dużą skalę głównym celem są przejęte tożsamości. Cyberprzestępcy wykorzystują techniki takie, jak password spraying oraz pozyskiwanie danych uwierzytelniających w celu uzyskania dostępu do organizacji z różnych branż, w tym sektora ochrony zdrowia i usług finansowych. W wielu przypadkach punkt wejścia można powiązać z przejętą tożsamością, w tym z tożsamościami nieosobowymi (NHI), takimi jak konta usługowe i agenci AI.
Raport badawczy Keeper Security Identity Security at Machine Speed potwierdza ten trend, wskazując, że starsze narzędzia oraz niekontrolowane wdrażanie AI przyspieszają wzrost liczby ataków opartych na tożsamościach w tempie, z którym wiele organizacji nie jest w stanie sobie poradzić. Co więcej, 43% spośród 3200 decydentów ds. cyberbezpieczeństwa objętych globalnym badaniem wskazuje zarządzanie tożsamościami nieosobowymi związanymi z AI jako jedną z największych luk w obszarze zarządzania tożsamościami. Konta usługowe z nieaktualnymi uprawnieniami, klucze API osadzone w repozytoriach kodu oraz agenci AI wdrażani poza ustalonymi procesami nadzoru to luki, które wykorzystują cyberprzestępcy, a większość organizacji nie ma pełnej widoczności tego, ile takich elementów funkcjonuje w ich środowiskach.
Tradycyjne rozwiązania PAM nie zostały zaprojektowane z myślą o takim środowisku
Większość przedsiębiorstw nadal zarządza dostępem uprzywilejowanym przy użyciu architektury stworzonej z myślą o tradycyjnych środowiskach lokalnych, administratorach będących ludźmi oraz jasno określonych granicach sieci. Model ten nie odzwierciedla już sposobu funkcjonowania współczesnych przedsiębiorstw. Organizacje muszą obecnie uwzględniać środowiska natywne dla chmury, rozproszone zespoły pracowników, integracje z rozwiązaniami firm trzecich oraz przepływy pracy oparte na AI, które zatarły granice, do ochrony których zostały zaprojektowane tradycyjne rozwiązania Privileged Access Management (PAM). Agenci AI, konta usługowe i inne tożsamości maszynowe często pozostają poza zakresem takich działań.
Luka nie ma wyłącznie charakteru technicznego – ma charakter strukturalny. Organizacje, które nie dokonały przeglądu swojej architektury PAM w ciągu ostatnich 3 lat, prawdopodobnie zarządzają jedynie częścią rzeczywistego obszaru dostępu uprzywilejowanego występującego w ich środowisku.
Co przedsiębiorstwa muszą robić inaczej, aby zachować bezpieczeństwo
W przypadku większości przedsiębiorstw różnica między obecnym poziomem bezpieczeństwa a wymaganiami wynikającymi z aktualnego krajobrazu zagrożeń jest większa, niż mogłoby się wydawać. Zmniejszenie tej luki wymaga silniejszego ukierunkowania na bezpieczeństwo zero-trust, PAM oraz dostęp oparty na zasadzie najmniejszych uprawnień.
Wdrożenie bezpieczeństwa zero-trust
Bezpieczeństwo zero-trust opiera się na zasadzie, że żaden użytkownik, urządzenie ani system nie jest domyślnie uznawany za zaufany, niezależnie od tego, czy działa wewnątrz, czy poza granicami sieci. Dostęp jest przyznawany na podstawie ciągłej weryfikacji tożsamości, kontekstu i ryzyka oraz natychmiast cofany, gdy weryfikacja zakończy się niepowodzeniem. Dla przedsiębiorstw mierzących się z atakującymi przemieszczającymi się między środowiskami przy użyciu legalnych danych uwierzytelniających model zero-trust zapewnia wyższy poziom bezpieczeństwa, ponieważ każda decyzja dotycząca uwierzytelnienia jest stale weryfikowana, a nie uznawana za domyślnie prawidłową.
Rozszerzenie PAM na tożsamości nieosobowe
PAM, który zatrzymuje się na użytkownikach nieosobowych, nie zarządza wszystkimi uprzywilejowany dostęp; zarządza tylko ich częścią. Dostęp administracyjny i dostęp na poziomie maszyn do danych wykorzystywanych do trenowania AI, środowisk wdrożeniowych oraz krytycznych systemów produkcyjnych musi być zarządzany z takim samym poziomem kontroli, jaki stosuje się wobec uprzywilejowanych kont użytkowników. W praktyce oznacza to posiadanie unikalnych, możliwych do zweryfikowania tożsamości dla każdego konta usługowego i każdego agenta AI, egzekwowanie granic dostępu oraz brak stałych uprawnień uprzywilejowanych.
Wymuszenie dostępu o najmniejszych uprawnieniach
Nadmierne przyznawanie uprawnień jest zazwyczaj korygowane wstecznie poprzez okresowe przeglądy dostępu. Dostęp oparty na zasadzie najmniejszych uprawnień powinien być natomiast od samego początku wbudowany bezpośrednio w procesy tworzenia i wdrażania oprogramowania, tak aby tożsamości osobowe i nieosobowe otrzymywały wyłącznie uprawnienia niezbędne do wykonania określonego zadania – nic ponad to. Zapobieganie nieautoryzowanemu dostępowi już na etapie nadawania uprawnień jest znacznie skuteczniejsze niż próby ograniczania skutków naruszenia bezpieczeństwa łańcucha dostaw po jego wystąpieniu.
Monitorowanie i audytowanie całej aktywności
Pełna widoczność nie jest opcjonalna, gdy cyberprzestępcy mogą działać w środowiskach przy użyciu przejętych, lecz legalnych danych uwierzytelniających. Aktywność tożsamości osobowych i nieosobowych musi być stale monitorowana, rejestrowana i zapisywana we wszystkich sesjach uprzywilejowanych oraz zautomatyzowanych przepływach pracy. Celem jest wykrywanie nadużyć uprawnień, ujawnienia danych oraz podejrzanych działań, zanim incydenty eskalują i spowodują szersze szkody.
Wymaganie potwierdzenia bezpieczeństwa od dostawców
Poziom bezpieczeństwa przedsiębiorstwa jest tak wysoki, jak jego najsłabsze ogniwo w łańcuchu dostaw. Każdy dostawca, który ma dostęp do Państwa infrastruktury za pośrednictwem danych, oprogramowania lub integracji, może stać się punktem wejścia dla atakujących. Samo złożenie oświadczenia o zgodności nie jest wystarczające. Od dostawców należy wymagać wykazania zgodności poprzez niezależne oceny oraz możliwe do zweryfikowania mechanizmy kontroli.
Przygotowanie się na skutki uboczne cyberwojny
Docieranie cyberwojny do przedsiębiorstw nie jest niczym nowym. Zmienił się natomiast poziom automatyzacji stojący za tymi atakami oraz skala, na jaką mogą być obecnie przeprowadzane. Nie ma praktycznych podstaw, by zakładać, że dane przedsiębiorstwo zostanie pominięte. Organizacje muszą ocenić, czy ich obecna strategia bezpieczeństwa jest przygotowana do przeciwdziałania współczesnym cyberzagrożeniom. Jeśli Państwa organizacja nadal korzysta z narzędzi, które nigdy nie zostały zaprojektowane dla środowisk natywnych w chmurze lub NHI na dużą skalę, luka w zarządzaniu dostępem do tożsamości i bezpieczeństwem łańcucha dostaw może być większa, niż się wydaje. KeeperPAM został stworzony, aby pomóc zlikwidować tę lukę.